Jak Alpy wynalazły turystykę
Łąka, którą celowo pozostawiono pustą
Wciąż wracam do jednego faktu dotyczącego Höheweg: łąka pośrodku niej, Hohematte, nigdy nie została zabudowana. Nie dlatego, że nikt nie chciał tam budować — płaskie 14 hektarów w środku turystycznego miasteczka to dokładnie taka ziemia, na której zwykle powstaje hotel albo ulica handlowa. Pozostała pusta, bo ludzie zarządzający Interlaken w XIX wieku zrozumieli, wcześniej niż niemal gdziekolwiek indziej w Europie, że produktem jest właśnie widok. Zabuduj go, a sprzedasz to, co miałeś sprzedawać. Ta jedna decyzja, powtarzana przez każde kolejne pokolenie, sprawia, że dziś mogę stanąć na Höheweg i zobaczyć Jungfrau dokładnie tak, jak opisywali ją pierwsi angielscy podróżnicy dwieście lat temu.
To osobisty esej, więc powiem wprost, co mnie tu przyciągnęło: nie przyjechałem do Interlaken dla paralotniarzy lądujących na Hohematte, choć obserwowałem, jak tuzin z nich szybuje w dół, pisząc notatki do tego tekstu. Przyjechałem, bo czytałem, że ten niepozorny kawałek berneńskich nizin między dwoma jeziorami jest mniej więcej miejscem, w którym narodziła się nowoczesna idea turystyki górskiej. Nie wspinaczka dla nauki czy zdobywania szczytów — to inna, nieco późniejsza historia, związana z Alpine Club i Matterhornem. To starsza, łagodniejsza historia ludzi podróżujących w konkretne miejsce, by patrzeć na góry, i całej branży hotelarskiej, która wyrosła wokół tego patrzenia.
Byron i wiersz, który powstał z pieszej wędrówki
We wrześniu 1816 roku lord Byron przemierzał Oberland Berneński pieszo wraz z przyjacielem Johnem Camem Hobhouse’em, prowadząc po drodze dziennik. Wszedł do Lauterbrunnen, zobaczył Staubbachfall spadający 297 metrów obok kościoła, i ruszył dalej ku Wengernalp, mając nad sobą północną ścianę Jungfrau.
Zapiski w dzienniku są krótkie i fizyczne — lodowce, lawiny, dźwięk wodospadów — i trafiły niemal bezpośrednio do Manfreda, jego dramatu wierszowanego o człowieku nawiedzanym na alpejskiej grani. Byron był już wtedy sławny. Gdy słynni poeci opisywali jakieś miejsce w gotyckich, wzniosłych słowach, zamożni angielscy czytelnicy zwracali na to uwagę. Autorzy przewodników cytowali alpejski dziennik Byrona jeszcze w latach 50. XIX wieku, wykorzystując prywatne notatki lorda jako darmową reklamę tego regionu.
Felix Mendelssohn przejeżdżał tędy kilka lat później, w 1822 i ponownie w 1831 roku, i zrobił coś cichszego, lecz równie skutecznego: szkicował. Jego akwarele i rysunki ołówkiem przedstawiające jeziora i szczyty, wraz z listami do domu opisującymi światło i wodę, krążyły wśród innej, choć częściowo pokrywającej się publiczności — wykształconej muzycznie, niekoniecznie arystokratycznej. Między poetą dramatyzującym wzniosłość a kompozytorem szkicującym malowniczość, Oberland Berneński miał już w latach 30. XIX wieku dwie odrębne, literacką i artystyczną, reklamy działające jednocześnie w Anglii, na wiele lat przed tym, zanim jakikolwiek hotelowy koncern pomyślał o formalnym marketingu tego miejsca.
Hotele, które podążyły za czytelnikami
Popyt ze strony czytelników to jedno; sprowadzenie ludzi tutaj z wygodą to co innego. Od lat 30. do 50. XIX wieku podróż do Interlaken z Anglii nadal oznaczała przeprawę statkiem, a potem podróż lądową dyliżansem lub pieszo, często przez większą część tygodnia. Wszystko zmieniła kolej. Bern otrzymał połączenie kolejowe w latach 50.–60. XIX wieku, a linia do samego Interlaken poszła w jej ślady, skracając ostatni odcinek z całodniowej podróży dyliżansem do niespełna godziny.
Thomas Cook zorganizował swoją pierwszą zorganizowaną wycieczkę do Szwajcarii w 1863 roku, z Oberlandem Berneńskim na trasie, i to miało większe znaczenie niż jakikolwiek pojedynczy przewodnik: oznaczało, że rezerwację wycieczki po stałej cenie z Interlaken w programie mogła zrobić angielska rodzina z klasy średniej, nie tylko arystokracja.
Hotele nadążyły za tym popytem. Ciąg wielkich budynków, który wciąż ciągnie się wzdłuż Höheweg — Victoria, później połączona w Victoria-Jungfrau, oraz sąsiednie hotele — pochodzi głównie z lat 1860–1890 i został zbudowany specjalnie tak, by patrzeć na Hohematte i leżącą za nią Jungfrau. Kursaal, kasyno i sala koncertowa przy wschodnim końcu Höheweg, otworzyło się w tym samym okresie, dając zamożnym gościom miejsce, w którym mogli się pokazać wieczorami, gdy dzienne oglądanie gór dobiegało końca. Nic z tego nie było przypadkowym planowaniem przestrzennym. To była infrastruktura turystyczna, zbudowana z taką samą precyzją, jaką stosuje się dziś w nowoczesnych kurortach, tyle że z większą ilością sztukaterii.
Każdemu zainteresowanemu tym okresem poleciłbym pół godziny w Touristik-Museum der Jungfrau-Region, gdzie przechowywane są księgi hotelowe, wczesne drukowane przewodniki i kolejowe pamiątki z dokładnie tej epoki. To niewielkie muzeum i łatwy dodatek do spaceru po Höheweg — najbliższa rzecz do tablicy pamiątkowej wyjaśniającej, dlaczego to miasteczko wygląda tak, jak wygląda.
Kolej, która zamieniła patrzenie w jazdę
Wszystko do tego momentu to historia ludzi podróżujących, by patrzeć na góry z dołu. Kolejny rozdział dotyczy kolei na Jungfrau, której budowę rozpoczęto w 1896 roku, a która dotarła do Jungfraujoch na wysokości 3454 metrów w 1912 roku, przebijając większość trasy tunelem w skale samego Eigeru. Pozostaje najwyżej położoną stacją kolejową w Europie.
Przed 1912 rokiem obejrzenie Jungfrau z bliska wymagało poważnego wysiłku wspinaczkowego. Po 1912 roku wystarczyło kupić bilet. To równie znacząca zmiana jak pojawienie się pierwszych hoteli — to moment, w którym turystyka alpejska przestała być głównie obserwacyjna, a stała się doświadczeniowa, wzorzec, który od tamtej pory powiela każdy ośrodek narciarski i każda kolej linowa w regionie, od Grindelwaldu po Schilthorn nad Mürren.
Kolej Wengernalp, zębata linia, która wciąż wjeżdża z Lauterbrunnen przez Wengen do Kleine Scheidegg, wyprzedza kolej na Jungfrau o parę dekad i była częścią tej samej fali — zbuduj koleje, a góry przestają być przeszkodą, a stają się celem samym w sobie. Jeśli chcesz poczuć tę zmianę na własnej skórze, a nie tylko o niej przeczytać, jazda tą linią wciąż jest najlepszym sposobem. Całodniowa wycieczka z Interlaken na Jungfraujoch podąża mniej więcej tą samą trasą, którą pokonywali pierwsi pasażerowie kolei w 1912 roku, minus nowość i plus znacznie bardziej niezawodne ogrzewanie.
Co naprawdę pozostało dziś
Spacerując dziś po Höheweg, wciąż można odczytać warstwę wiktoriańskiej turystyki, jeśli wie się, gdzie patrzeć: fasady hoteli, Kursaal, celowo pozostawioną otwartą Hohematte, Touristik-Museum dwie minuty od głównej promenady. Zmieniło się to, kto przyjeżdża i dlaczego.
Paralotniarze lądujący dziś na Hohematte gonią za termikami znad Harder Kulm i grani Beatenberg, a nie czytają Byrona. Gospodarka turystyczna Oberlandu Berneńskiego ogromnie się zróżnicowała od lat 60. XIX wieku — wędrówki, narciarstwo, kanioning, e-biking — ale podstawowa transakcja, którą zapoczątkowało Interlaken, pozostaje niezmieniona: sprzedaj widok, chroń widok, zbuduj infrastrukturę, by ludzie mogli podejść wystarczająco blisko, by go poczuć.
Jeśli mam jedną szczerą uwagę do zwiedzania z tą historią w głowie, to taką, że miasteczko niewiele z niej robi. Nie ma dedykowanej tablicy poświęconej Byronowi, żadnego panelu informacyjnego na Höheweg wyjaśniającego, dlaczego ta łąka jest pusta. Trzeba wiedzieć, gdzie szukać, albo wcześniej przeczytać coś takiego jak ten tekst. Wolę to jednak niż alternatywę — sztucznie skonstruowane doświadczenie „kolebki turystyki” z dołączonym sklepikiem z pamiątkami — ale oznacza to, że historia tego miejsca nagradza ciekawość, zamiast się sama ogłaszać.
Aby uzyskać szersze wprowadzenie do miasta przed lub po zgłębianiu jego historii, wycieczka piesza po Interlaken z przejazdem kolejką linową obejmuje Höheweg i dostarcza kontekstu, który łatwo przeoczyć podczas samodzielnego spaceru. A jeśli historia kolei powyżej sprawiła, że chcesz zobaczyć działającą alpejską linię w innym kierunku, kolej linowa Grindelwald First i wędrówka do Bachalpsee pokazuje dwudziestopierwszowieczną wersję tego samego pomysłu: zbuduj wyciąg, otwórz górę, pozwól ludziom przyjechać.
Interlaken i narodziny turystyki alpejskiej: najczęstsze pytania
Czy Lord Byron naprawdę odwiedził Interlaken?
Byron odbył wędrówkę po Oberlandzie Berneńskim we wrześniu 1816 roku, przechodząc przez Lauterbrunnen i mijając Jungfrau. Jego alpejski dziennik zasilił bezpośrednio dramat Manfred, a jego relacje cytowano w wczesnych przewodnikach jeszcze przez dziesięciolecia.
Jaki związek z Interlaken miał Mendelssohn?
Felix Mendelssohn przejeżdżał przez ten region w 1822 i ponownie w 1831 roku, szkicując i pisząc listy opisujące jeziora i szczyty. Był jednym z kilku artystów i kompozytorów, których relacje pomogły wypromować tę okolicę wśród wykształconych angielskich czytelników.
Kiedy na Höheweg otwarto pierwsze wielkie hotele?
Hotel Interlaken istniał już na początku XIX wieku, ale ciąg dużych hoteli wzdłuż Höheweg pochodzi głównie z lat 1860–1890, gdy kolej z Berna i Lucerny zamieniła podróż w jednodniową wycieczkę zamiast wyprawy.
Jak kolej zmieniła turystykę w tym regionie?
Połączenie kolejowe do Interlaken powstawało etapami od lat 60. XIX wieku, a kolej na Jungfrau osiągnęła 3454 metry w 1912 roku. Podróże, które kiedyś zajmowały dni pieszo lub na mule, skróciły się do godzin pociągiem, a oglądanie gór z czegoś zapracowanego stało się czymś kupowanym.
Czy Höhematte to ta sama łąka, którą opisywali podróżnicy 200 lat temu?
Tak. Licząca 14 hektarów łąka między hotelami przy Höheweg pozostaje niezabudowana od początku XIX wieku właśnie po to, by chronić widok na Jungfrau — dlatego wciąż jest otwartym terenem, dziś służącym też jako lądowisko dla paralotniarzy.
Gdzie dziś można zobaczyć tę historię?
Touristik-Museum der Jungfrau-Region w Interlaken przechowuje księgi hotelowe, wczesne przewodniki i kolejowe pamiątki z tamtego okresu. Spacer po samym Höheweg, obok Victoria-Jungfrau i Kursaal, to druga połowa tej wizyty.
Czy Thomas Cook miał udział w turystycznym boomie Interlaken?
Thomas Cook zorganizował swoją pierwszą wycieczkę pakietową do Szwajcarii w 1863 roku, a Oberland Berneński z Interlaken jako bazą był na trasie od samego początku. Wycieczki Cooka uczyniły grupowe podróże alpejskie normą także dla angielskiej klasy średniej, nie tylko dla bogaczy.
tours.History
Sprawdzone linki bezpośrednie do wycieczek GetYourGuide. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


